Nasze śluby

Nasze, bo … moich rodziców i mój i męża. Dzielą nas lata świetlne (pokoleniowa przepaść), ale chyba nie sama idea tego wydarzenia, uczucia, które mu towarzyszą…Oni wpatrywali się w swoich rodziców, a my w nich. Ciekawe jak do tematu podejdą dzieci moje i męża? Różniliśmy się pomysłami i okolicznościami w jakich przyszło nam zorganizować to wydarzenie. Pewnie mamy teraz znacznie większe możliwości niż mieli oni na czele chociażby z różnorodnością jedzenia i alkoholu (bez kartek!). O miejscach na uroczystość, zwariowanych pomysłach, które można zrealizować nie wspomnę. Ale ich czarno-białe fotografie wcale nie są mniej barwne od naszych cyfrowych, kolorowych. Bo w końcu koloryt im nadają niepowtarzalne i indywidualne emocje dwojga kochających się osób…